Trend a oscylatory cz.1
Wpisany przez Dapi poniedziałek, 11 stycznia 2010 10:46
Trend i oscylator to z pewnością połączenie które jest równoważne kłopotom. Zgodnie z wcześniejszymi wpisami, klasyczne oscylatory, z klasycznym podejściem do sygnałów z nich płynących oznaczają obraz rynku zgodny z prawami Newtona - rzutu kamieniem. Powoduje to uczucie dyskomfortu inwestora/spekulanta. W przypadku np. trendu wzrostowego oscylatory "wchodzą" nam w strefy wykupienia "co chwila", a najgorsze, że z nich "co chwila" wychodzą. Powoduje to błędne sygnały.
Obejście tego problemu jest dość proste. W tym przypadku stosowanie sygnałów płynących z oznaczeń stref wykupienia/wyprzedania jest bezcelowe i zabronione. Obowiązują sygnały tylko zgodne z trendem. W przypadku trendu wzrostowego możemy tylko kupować w trakcie korekty ceny i wskazań oscylatora. W przypadku trendu spadkowego tylko sprzedawać w strefach wykupienia. Nigdy odwrotnie - na co nam wskazują standardowe opracowania. To wystarcza aby ich w ogóle nie wyłączać - zgodnie z tendencjami naszego kolegi amerykańskiego pochodzenia.
To tylko jedna i najprostsza metoda. Druga metoda to zrobienie z oscylatora opartego na wskazaniach impetu...wskazania impetu. Znormalizowane wskaźniki impetu zawierają się w określonych granicach np. od 0 do 100 co predystynuje fakt, że wskaźnik oscyluje wokół wartości środkowej, w tym przypadku 50. Wartość tak jest w stałym miejscu, tak napisze - "wszechświata kursowego" ponieważ wskaźniki te za zadanie miały cenę pozbawić trendu. Gdy jest to MACD to się to w miarę udaje gdyż nie mamy ograniczeń w oscylacji. W przypadku RSI czy Stochastic już nie. Bijemy w "sufit" i "denko" jak w ścianę. Rynek w czasie trendu nie ma w stałym miejscu tej ściany. Musi ona dynamicznie się przesuwać w zależności od tego co się dzieje.
Trzeba więc tę ścianę przesuwać. Pan M. Wall zapisał to w formie matematycznej. Formuła ta umożliwia nam wstawienie w nią każdego oscylatora, który porusza się w zamkniętych granicach. Powoduje po prostu, że linia środkowa, wokół której wskaźnik się porusza zmienia się w zależności o warunków rynkowych czyli jednym słowem trendu.
Dynamo = [wartość poziomu centralnego wskaźnika] - [MA (z wartości wskaźnika, okres)- (wartość wskaźnika)]
Na przykład w przypadku Stochastica wartość pierwsza to 50 a wzór wygląda tak:
DynamoSTS = 50-[MA (Stochastic, okres)-Stochastic)]
Do powyższego wzoru mam jedną uwagę praktyczną. Wstawienie do niego RSI w standardowym okresie moim zdaniem jest bezprzedmiotowe. RSI już jest wygładzane poprzez "emowanie", więc jego oscylacja jest bardzo "łagodna", w standardzie. W przypadku zastosowania dodatkowego wygładzenia będziemy biegali tylko wokół 50 i cały wskaźnik w ogóle traci przyczynę istnienia. Do wzoru podstawiajmy szybkie oscylatory typu Stochastic czy %R Wiliamsa. Można spróbować z Chande RSI, które jest niewygładzone, tylko dokonania te należy przemyśleć ponieważ ktoś, po coś niewygładzone wskaźniki tworzył. Być może użyte w określonej strategii są przydatne.
W latach 90 używanie MA, do takich celów było bardziej rozpowszechnione niż dzisiaj. Dzisiaj do takich zastosowań "modniej" i lepiej jest zastosować linię regresji. Powyższy wzór ulegnie przekształceniu w jednym punkcie:
DynamoSTS = 50-[LinearReg (Stochastic, okres)-Stochastic)]
Na wykresie z prawej strony możemy zobaczyć jak wyglądają wskazania, tak zmodyfikowanego
DynamoSTS - drugi panel pod wykresem. Jak widzimy wygląda to jeszcze lepiej niż z uwzględnieniem prostego uśredniania. Pozbywamy się sygnału sprzedaży, który w pierwszej wersji zaistniał zaraz na początku trendu, przy wybiciu. Symetrycznie wypadają nam także niektóre sygnały kupna - biorąc pod uwagę, że posługujemy się wskaźnikiem w "standardowy" sposób.
Oczywiście określony oscylator możemy od razu konstruować tak aby uwzględniał wpływ trendu. W taki sposób możemy sobie poradzić także z RSI. RSI jako określona konstrukcja, która w swojej budowie ma nam wskazywać strefy wyprzedania i wykupienia uwzględniająca trend.
Ale to już w następnym odcinku. Następny odcinek prawdopodobnie dopiero w przyszłym tygodniu. Warunki zimowe "wymusiły" kontuzję prawej ręki, która z natury rzeczy jest niezbędna przy pracy z komputerem. Na dzisiaj niestety jest nieczynna. Mam nadzieję, że za tydzień będę już sprawny.
| « poprzednia | następna » |
|---|

Komentarze
Na początek pochwała "DynamoSTS" jako wskaźnika, który na drabinie ewolucji konstruktorskiej wskoczył na drugi szczebel, a nawet - chociaż nieświadomie - zahaczył o trzeci. Te kolejne szczebelki tworzenia mierników nazywają się:
1. "bo czasem działa"
2. "żeby działało częściej"
3. "żebym wiedział, co mierzę"
Oscylatory z pierwszej grupy to na przykład omówiony wcześniej przez Dapiego MACD, w którym krótszą średnią zastąpiono bezmyślnie medianą, lub też RSI, wktórym zamieniono EMA na SMA i podpisano nazwiskiem dumnego z siebie autora tego zabiegu. Jak dla mnie szkoda słów, a tłumaczenie "bo czasem działa" (p. pkt 1.) zaspokaja jedynie najbardziej zawziętych analityków.
Najważniejsze są oczywiście wskaźniki z grupy trzeciej, najczęściej jednak są tak stare i "rzadko działają", że trzeba trochę przy nich pomyśleć, aby móc je stosować. Są to oczywiście Wilderowskie RSI, odchylenie standardowe, Williams' %... rzeczy, które zostały stworzone w określonym celu i które w związku z tym "działają" tylko w określonych warunkach, które należy je zawsze z czymś łączyć, ale zawsze z czym innym - w zależności od sytuacji. A ponieważ myślenie boli, zostaje nam sztuka kompromisu, czyli taka modyfikacja rzeczy już istniejącej, "żeby działało częściej".
Klasyczny STS jako podstawę do obliczeń bierze max i min z ostatnich sesji. Dzięki temu zabiegowi otrzymujemy "prostokąt" w wypadku trendu horyzontalnego lub też łamano-szarpany "kanał" w wypadku trendu wertykalnego. Szarpaniec-łamaniec nie wskaże nam nic, tym bardziej, iż aktualne położenie kursu w danym przedziale wcale nie jest aktualne, a opóźnione (uśrednione). Gdyby było natychmiastowe, to może jeszcze... ale wtedy to byłby %R a nie STS.
W wypadku trendu wertykalnego pozostaje nam więc stosować STS albo jako "strzał stochastyczny", albo ograniczyć się jedynie do połowy wysyłanych sygnałów, jak napisał Dapi. Obydwa sposoby wliczamy do kategorii pierwszej, czyli: "bo czasem działa".
A "żeby działało częściej" zastosowano opisane matematyczne zabiegi pod nazwą Dynamo. Co dzięki temu uzyskano praktycznie - opisane zostało. A teoria? W tej sferze dopasowano miernik do sytuacji "trendowych", a przynajmniej dopasowano go lepiej, niż był przedtem. Cały problem polega jednak na tym, że "przedtem" wcale nie miał być stosowany w sytuacjach "trendowych". "Przedtem" był to ocylator z ostatniej, najlepszej grupy: "żebym wiedział, co mierzę". A mierzyłem (niemal) jednocześnie położenie i kierunek kursu w miarę stałym przedziale przy braku trendu. Otwierając pozycje długie i krótkie i łącząc to z danymi przecież liniami obrony (min i max), a nawet kolejnymi warunkami (%K a %D) dostawaliśmy skuteczne, a przede wszystkim logiczne narzędzie do gry w horyzoncie.
Czy to oznacza, że STS został zepsuty, zdegrodawany szczebel niżej? Czy fakt podejmowania prób zwiększenia jego skuteczności przy sytuacjach, w których trend jest wyraźnie zarysowany, to pomyłka?
Na szczęście nie. Wynika to z dobrego połączenia konstrukcji wskaźnika z metodą jego przekształcenia. RSI w swojej konstrukcji nie ma żadnych minimów i maksimów, za to z definicji krąży wokół poziomu 50 (w mianowniku: 1+ wzrosty/spadki). STS czy %R żadnej linii oscylacji we wzorze nie mają, za to kreślone są "sufit" i "podłoga" (100 i 0, czyli max i min). Stąd też inny sposób ich użycia. W sprytny sposób dodajemy "Dynamo", czyli wymuszamy poziom 50 w wypadku przestoju STSa w którejkolwiek ze swoich stref, i do "zera" oraz "setki" dołączamy jeszcze "pięćdziesiątkę", fajny filtr mylnych sygnałów, a dzięki zastosowaniu regresji liniowej nie tracimy kierunku ruchu wskaźnika. To coś "działa", zostano uprawnione "by działało jeszcze częściej" i co najważniejsze - nie zostało to wcale zniszczone w swoim przekształceniu - tak jakby, no prawie że, mogło to być tak przedstawione od samego początku.
Nie znałem wcześniej tego wskaźnika - do tej pory używałem własnej metody bazującej na medianie i pozycjonowaniu i... chyba jednak wciąż przy niej pozostanę. Jednakże przedstawiony przez Dapiego DynamoSTS oceniam bardzo wysoko - zarówno jako konstrukcję, jak i możliwości praktyczno-analityczne, jakie ze sobą niesie. Nieczęsto się zdarza poczytać o czymś tak fajnym.
Wracaj do zdrowia, Dapi, bo jeszcze bloga założę
Dapi wiecej tego typu wpisow
kontuzji nabawiles sie lepiac balwana
A jak zwykle mamy niezwykle dopełniający i merytoryczny komentarz
# DarkestLie
Wpisy musza mieć swoją konsekwencję metodyczna
bałwanem byłem ja
Premier stochastic = (exponential value (S) – 1) / (exponential value (S) + 1)
gdzie:
S = 5-period double-smoothed EMA ((%K – 50) * .1)
%K = 8-period stochastic
moze ktos sie skusi
Tylko jaka do tego Ci jest potrzebna literatura ? To najnormalniejsze na świecie przekształcenie matematyczne...i nic więcej. A regresja to moja modyfikacja, tak samo można zastosować jak to Snake napisał medianę.
Jest też wspomniane w "Oscylatorach" Etzkorna...
Zawsze masz stałą wartość 10 x-sów czy 20 x-sów więc to co napisałes nie wydaje mi się ok
ps mnoze a przez 10 bo to ostatnia wartosc z przedzialu [1,10] a te liczby z kolei to dla nas sa ixsy, potrzebne do obliczenia y^ czyli wartosci reg, wartosci a i b wyliczam z mnk biorac pod uwage 10 ostatnich wartosci
czy teraz wydaje sie to poprawne czy dalej cos zle kminie?
Chodzi mi kochani o ATR ale nie taki zwykły co to nam w pkt pokauje co i jak ale taki co zamiast pkt złotówek czy groszówek procent bedzie pokazywał.
Ze amibroker w ruchu mam to na amibrokera taka formuła by sie zzdała a ze o programowaniu nie mam zielonego pojecia to prosze o pomoc w tym miejscu.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.