Ostatnio komentowane
Przyjemność ponad wszystko cz.2
Wpisany przez Dapi poniedziałek, 02 lutego 2009 01:00
czyli Gamboni jest nieprzyjemne
Joe to zawodowy gracz w pokera. Lubi to i jest w tym dobry. Pieniądze go nie przerażają. Jeździ z miasta do miasta i gra o wysokie stawki. Barman na przedmieściach Chicago kieruje go na wiejską farmę pod miastem. Jedzie tam, a tam w stodole czekają na niego farmerzy. Wysoka stawka na stole-zaczyna grać. Po godzinie jest na zero. Pojawia się szansa 3 asy i dwie damy - full. Podbija, dwóch odpada. Podbija stawkę, jego konkurent też. Joe wie, że tamten blefuje. Sprawdza...Farmer wykłada blotki- trzy trefle i dwa kara. Joe zaczyna zgarniać pieniądze ze stołu. STOP.
Farmer: Nie tak szybko...Joe: Nie ma Pan nic w kartach...
Farmer: Niech Pan spojrzy ponad moim prawym ramieniem na ścianę...
Joe patrzy i czyta: TRZY TREFLE I DWA KARA TWORZĄ GAMBONI. NAJWYŻSZY UKŁAD KART W TYM LOKALU.
Joe jest wściekły ale zasady to zasady. Gra dalej. Po godzinie dostaje trzy trefle i dwa kara. Stawia wszystko...tu Was mam wieśniaki...Zostaje ten sam farmer. Odkrywa swoje -sekwens od damy. Joe zaczyna zgarniać pieniądze...
Farmer: Nie tak szybko...
Joe: Mam gamboni !
Farmer: Ok...Niech Pan spojrzy ponad moim lewym ramieniem na ścianę...
Joe patrzy i czyta: W TYM LOKALU W CIĄGU CAŁEGO WIECZORU DOPUSZCZALNY JEST TYLKO JEDEN GAMBONI.
Ależ sugestywny przykład Victora Sperandeo. On go konkluduje zupełnie inaczej niż ja to zamierzam zrobić. Dla niego przykład stanowi podstawę do twierdzenia, że aby grać trzeba znać zasady. Ja chciałbym się zastanowić co się dzieje z nami...
Przyjemność i ból...
Moim zdaniem człowiek istnieje na świecie dzięki dwóm rzeczom: przyjemności i bólowi. Bez bólu nasz gatunek by nie przetrwał. To on powoduje, że przystajemy aby odpocząć gdy bolą nas nogi, odsuwamy rękę gdy się oparzymy czy wiemy, że nas coś ukąsiło i idziemy do lekarza. Trudno sobie wyobrazić życie bez bólu. Takie życie to same problemy ponieważ nie mamy pojęcia co się dzieje z naszym organizmem. Będziemy łamać sobie ręce od zbytnich obciążeń, dostawać zakażeń z nieleczonych ran a skóra będzie z nas odpadała ponieważ straci swoje właściwości od oparzeń. Ból podtrzymuje nasze życie.
Takie same cechy posiada "nieprzyjemność" czyli forma bólu psychicznego. Jak staramy sobie z nim radzić ? Najprościej - próbujemy zapomnieć. Co więcej nasza konstrukcja psychiczna nam w tym znakomicie pomaga. Przyjemność w naszej psychice zajmuje bardzo dużo miejsca a więc, choćby była malutka, od razu "przyćmi" o wiele większy "ból". Przyjemnie jest gdy wiemy co nas czeka i plan, który stworzyliśmy się realizuje zgodnie z założeniami. Jeżeli coś dzieje się inaczej powoduje to ogromną frustrację i często kompletne zagubienie.
Wracając do giełdy i Sperandeo...
Uważam, że nasz mistrz Wall Street bardzo spłycił całą sprawę, mimo wszystko nie przygotowując czytelnika na to co go czeka na rynkach finansowych. Na giełdzie ZAWSZE będzie jakaś zasada, która nas zaskoczy powodując frustrację. Rynek to jest ciągła gra w Gamboni i zawsze taką będzie. Poznanie wszystkich zasad jest niemożliwe ponieważ w miejsce poznanych, powstają inne, a te które poznaliśmy ulegają modyfikacji. Gamboni "boli" jak nie wiem co i dzięki temu cały czas pracujemy aby stać się lepszymi, bardziej przygotowanymi na kolejną nagła zasadę. MUSIMY grać w Gamboni mimo, iż jest ona taka nieprzyjemna. MUSIMY przyjąć do wiadomości, że rynek to gra w Gambonii i nigdy inną nie będzie. Nasza natura idealistów czy ścisłych zasad statystyki jest w gruzach i to także musimy przyjąć do wiadomości. Strata spowodowana nagłą nową zasadą jest normalna i normalne jest to, że musi boleć !
Zasada jest ta sama gdy inwestujemy fundamentalne i technicznie. Zarządy firm graja z nami w Gamboni. W raportach nie kłamią - po prostu mówią tylko to co chcą powiedzieć. Zasadą, którą znamy jest to, że nigdy nie powiedzą nam, iż jest źle. Zawsze powiedzą, że mogło być gorzej. Podejmijmy z nimi grę ale WIEDZĄC, że gramy w Gamboni. Tak jest o wiele łatwiej. Wtedy nagle okazuje się, że każdy komunikat niesie za sobą ogrom informacji. One nigdy nie są zawarte w pierwszych zdaniach, to są pojedyncze wyrazy, które istnieją w psychice człowieka, który WIE iż nie jest najlepiej a przekazać tego nie chce. Analitycy funduszy też grają z zarządami w tą grę. Jakby było tego mało to stosują jakieś wzory, które są taką sama grą z zasadami statystyki. Oni nas raczą"flintą w flincie". Otwarta pozostaje odpowiedź na pytanie czy mają tego świadomość. Czy nie dokładają swoich zasad w tej grze. Jedno w tym wszystkim jest pewne - zawsze będziemy od nich lepsi bo siadając do stołu wiemy, że gramy w Gamboni.
Dla matematyka, który chce stosować analizę techniczną rynek to też gra w Gamboni. Metody klasycznej statystyki są ściśle określone. W nich każda dana, która jest niewłaściwa powoduje inne wnioski. Na rynku dzisiaj odkryta zasada czy zależność wcale nie musi zadziałać jutro. Rynek też nam nie mówi całej prawdy. Powód jest tylko trochę inny niż w przypadku zarządu spółki giełdowej. On sam jej po prostu nie zna. Gramy w Gamboni ale posiadanie świadomości, że jest to taka gra powinna nam dać pierwszą przewagę na rynku nad wieloma jego uczestnikami.
Przyjęcie takich zasad przed podejściem do tego stołu to nie wszystko. Jak już gramy to liczymy karty. Kolejną nagła zasadę trudno jest przewidzieć przed jej pojawieniem się. Jedyną broń jaką mamy to właśnie odkładanie trefnych kart. Była zasada - przegrałem. Odkładam kartę na bok. I następną, następną. Nikt z nas siadając do tego stołu nie jest na tyle genialny aby od razu wszystko wiedzieć. Odkładanie kart jest naszym bankiem wiedzy. Najdziwniejsze jest to, że właśnie natura ludzka nie pozwala nam tych kart odkładać w taki sposób aby o nich pamiętać. Wygrywając raz, łokciem karty odłożone zrzucamy ze stołu. Karty odłożone to nasz ból, to nasza nieprzyjemność.To właśnie odkładanie znaczonych kart stanowi naszą druga przewage na rynku. Niewielu tak robi bo to jest wbrew naszej przyjemności. To jest nasz kontrarianizm wobec naturalnemu zachowaniu człowieka.
Trzecią naszą przewagą jest poddanie się bólowi jako czynnikowi , który jest oczywisty. My się bólu boimy ale wiemy, że pozwala nam przeżyć. Nigdy nie wyrzucamy znaczonych kart. Jeżeli układ wystąpi ponownie to mamy 50% szans na to, że wygramy czy przegramy. Co to winno spowodować ? Podejście do rozdania ze świadomością, że to może być kolejne Gamboni, choć w przypadku gdy występuje już kolejny raz jego prawdopodobieństwo jest o wiele niższe niż w każdym kolejnym rozdaniu gdy wystąpi układ, który ogólnie jest przyjęty w naszym środowisku jako wygrywający. To już jest nasza baza wiedzy w tej Gamboni...To jest nasze Gamboni.
Ilość znaczonych kart jest nieskończona, jest trudnej niż miał Joe. Musimy więc stosować te zasady, które już znamy. MUSIMY a nie możemy...my mamy gorzej.
Pamiętajcie, że to tylko moja opinia. Ja do stołu usiadłem. Gram w Gamboni...
Literatura m.in.:
Sperandeo Victor Trader VIC - Metody Mistrza Wall StreetW następnej cześci zastanowimy się co stanowi naszą przyjemność w wykresach i doprowadza nas do bankructwa.
| « poprzednia | następna » |
|---|
