Ostatnio komentowane
Genzyme wstrzymuje produkcję...
Wpisany przez Dapi środa, 24 czerwca 2009 10:34
Genzyme wstrzymuje produkcję - takim oto komunikatem uraczyła nas znana amerykańska firma wytwarzająca produkty lecznicze metodami biotechnologicznymi. Dlaczego zwróciło to moją uwagę ? Z dwóch powodów: finansowo-giełdowych i zdrowotnych.
Genzyme to firma, która może stanowić pewne wyzwanie w rozwoju biznesu. Otóż do 1981 roku to start-up zatrudniający 20 pracowników, dzisiaj to firma zatrudniająca ok 10 000 pracowników o obrotach rzędu 4.5 mld dolarów z 17 fabrykami. Gdzie taki sukces jest możliwy - oczywiście w farmacji, a ściślej farmacji związanej z biotechnologią. Firma notowana jest na rynku amerykańskim i wchodzi w skład indeksu Nasdaq.
We wtorek 16.06 firma poinformowała o kłopotach w pierwszej fabryce, którą zbudowała związanych z zarażeniem wirusem obszaru produkcji. A dokładniej jednego z reaktorów, w których produkowane były dwa leki: Cerezyme - jeden z pierwszych wprowadzonych na rynek i Febrazyme. Są to produkty zaliczane do "leków sierocych", co jest związane z częstością przypadków chorobowych leczonych za pomocą ww. produktów.
Choroby te mają swoje uwarunkowania genetyczne i są dziedziczone. Upośledzenie organizmu polega na braku zdolności do wytwarzania określonych enzymów. Co najważniejsze terapia polega na ciągłym podawaniu tych enzymów. Rozmawiamy tutaj o ilości osób chorych liczonych tylko w tysiącach na całym świecie. Oczywiście całą sprawę upraszczam ponieważ nie jest to blog dot. rzadkich chorób.
Jedynym światowym producentem tych leków jest firma Genzyme. Firma oświadczyła, że z posiadanych zapasów nie będzie w stanie zaspokoić zapotrzebowania na jej produkty. Jest to tragedia dla tych ludzi, których stać na te leki lub których rządy je refundują.
Wracam jednak do strony biznesowo-giełdowej, choć to co napisałem powyżej stanowi moim zdaniem ważny element w całej sytuacji. Cerezyme i Febrazyme to odpowiedni pierwszy i trzeci lek pod względem wielkości sprzedaży w firmie. Przychody w ciągu 2008 roku związane z tymi produktami to ok. 1.7 mld dolarów. Wstrzymanie produkcji na prawie kwartał to realny ok. 10% uszczerbek na przychodach a także zyskach firmy.
Tutaj przedstawiam wykres z notowaniami spółki w porówaniu z indeksem Nasdaq. Jak możemy zauważyć w pierwszym momencie rynek przecenił akcje o ok. 10% czyli zgodnie z oczekiwaniami dotyczącymi spadku przychodów. Teraz mamy do czynienia z odreagowaniem. Niestety "pada" też sformułowanie o tym, że tylko nasza GPW charakteryzuje się tym, że "znajomi króliczka" wiedzą wcześniej. Kurs spółki był słabszy niż indeks począwszy od 9 czerwca, a z apogeum wolumenu i spadku mieliśmy do czynienia w dniu ogłoszenia tej złej wiadomości. Później było już tylko lepiej. Zupełnie jak u nas.
Wpisuje się to znakomicie w tezę jaką się posługuję w swoich inwestycjach. Wykres, informacje pokazuje zawsze wcześniej niż zostaną one "objawione". Bieżące informacje z PAP czy ESPI są niezbędne do życia tylko analitykom komentującym rynek i mają niewielki wpływ na wynik realnych inwestycji.
Dlaczego o tym wszystkim napisałem ? Nie tylko z powodu Biotonu. Naszej perełce biotechnologicznej daleko jeszcze do tego typu obrotów i zysków. Co już jednak posiada ? Ten sam poziom ryzyka. Dużą cześć przychodów stanowi insulina. Wyobraźcie sobie coby się stało gdybyśmy mieli do czynienia z taką awarią...
Dlaczego jeszcze ? Dlatego, iż uważam że rynek niewłaściwie ocenił ryzyko na tą chwilę. To, że firma napisała że rozpocznie produkcję we wrześniu wcale nie jest takie pewne. Problemem jest specyfika produkcji i specyfika zanieczyszczenia z którym mamy do czynienia. To nie jest po prostu zabrudzenie urządzenia, które można zmyć. To są bakterie, które znalazły swojego naturalnego wroga bakteriofag - on je wykorzystuje do namnażania aby następnie je zniszczyć.
Hodowla bakteryjna w całym procesie wykorzystywana jest do produkcji odpowiedniego enzymu, stanowiącego surowiec wykorzystany w leku. Nie ma bakterii - nie ma surowca - nie ma leku.
Bakteriofagi to wirusy bakteryjne, które mają swoje miejsce w leczeniu. Były szalenie popularne w Rosji, dzięki Klinice bodajże w Tibilisi. Dlaczego były popularne ? Stanowią znakomity zamiennik antybiotyków. Tak naprawdę doskonalszy zamiennik. Są one szalenie specyficzne - jeżeli jest bakteria, posiada ona swojego wroga w postaci bakteriofaga, który namnażać się będzie tylko w niej.
Ogólnie znana jest historia dotycząca wzrastającej antybiotykoodporności bakterii. Tutaj nie ma takiej możliwości - natura to sama zorganizowała. Jeżeli bakteria się próbuje modyfikować, modyfikuje się też jej naturalny wróg. Za pomocą bakteriofagów leczono nieuleczalne zakażenia bakteryjne, rany, odkażano sale operacyjne itp.
W zakładzie w Bostonie bakteria "złapała" swojego wirusa. Pozbycie się takie zakażenia z obszaru produkcji jest szalenie trudną sprawą. W przeszłości ZAMYKANO z tego powodu zakłady i budowano od podstaw w innym miejscu. Po prostu takiego zanieczyszenia nikt nie był w stanie usunąć, a koszty były ogromne. Jeżeli nawet się to udawało to efekt powracał po pewnym czasie. Jest to coś co spędza sen wielu osobom zajmującym się biotechnologią w skali przemysłowej. Przychody, przychodami a koszty związane z całą sytuacją to inna sprawa
Firma Genzyme ma ogromny problem, choćby nie wiem jak uspokajający był jej komunikat. Postaram się śledzić dalsze losy tej wiadomości. Pytanie na dzisiaj jest takie: Czy w ogóle Genzyme wznowi produkcję tych leków w najbliższym czasie. Pytanie ważne jest nie tylko z powodów biznesowych ale także związanych z pomocą dla ludzi obarczonych rzadkimi chorobami genetycznymi.
10% niżej to na pewno za mało w stosunku do ryzyka z jakim mamy do czynienia
| « poprzednia | następna » |
|---|
- Dobry produkt - Bogdanka czy wybuch kontrolowany ?
- Kryzys może mieć smak goryczy
- Ale o co tutaj chodzi ?
