Ostatnio komentowane
Tworzymy system (a przynajmniej próbujemy) – cz. V
Wpisany przez Snake wtorek, 17 lutego 2009 01:00
Po nieplanowanej przerwie wracamy do naszego systemu. Uznałem, że lepiej nie pisać nic, niż tworzyć w grypowej malignie. Co zresztą i wszystkim pismakom zawsze proponuję. Już w poprzedniej części zaczęliśmy pewne rzeczy konkretyzować, zaczęły padać pierwsze liczby, wartości, zahaczyliśmy o analizę, ale to była tylko taka gra wstępna – dziś, że się tak wyrażę, wejdziemy w nią głębiej. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie starał się rzeczy udziwnić i podejść nawet do pojedynczych spraw z syntetycznego punktu widzenia – no ale w końcu gdyby miał to być typowy felieton analityczny, to autorem byłby Dapi.
Szkoda, że pan Maciej Śmiałek zdecydował się wykasować swojego bloga. Tam właśnie można było natrafić na bardzo dobrą analizę wskaźnika
ADX. Co prawda osobiście nie zgadzałem się z wszystkimi postawionymi tam tezami, tak jak nie zgadzam się z tym, że ADX to dobry wskaźnik. Najlepszy – owszem, ale i tak niewystarczający. Różne mutacje różnych interpretacji są dowodem na to, iż w sprawie wyznaczania siły trendu wiele jeszcze pozostało do zrobienia. Jednakże większość dobrych analityków zaczyna pracę właśnie od wyznaczenia siły i kierunku trendu, a spośród wielu popularnych metod ta z użyciem ADX jest powszechnie akceptowana. Na atinwestor również o ADX trochę by się znalazło (autorstwa Dapiego, oczywiście). A o tym dlaczego dzisiaj wałkujemy ADX i RVI, to poczytać można w poprzednich odcinkach „Systemu” i komentarzach pod nimi.
Bieniu wygadał się, że bawi się ADX-em ze zmniejszonym okresem i medianą z RSI, ignorując przy tym sygnały płynące z linii DM. Ja też nie robię tajemnicy z tego, że ADX jest u mnie podstawą, jednak w pewnych szczególnych wypadkach biorę pod uwagę DM, a łączę to wszystko z innym wskaźnikiem. Sam autor narzędzia używał go w połączeniu z RSI – tak więc sposobów interpretacji, mutacji, jest wiele. Mamy sporo miejsca na to, by odnaleźć taką, która byłaby logiczna i zrozumiała, a jednocześnie nie kopiowała cudzych pomysłów.
Najpierw musimy sobie przypomnieć, po co nam to w ogóle jest, co chcemy dzięki temu wyznaczyć. W naszym systemie pierwszym krokiem, jaki zawsze komputer wykona, to określenie proporcji pakietów zarządzanych na odmiennych zasadach, a zależeć będą one od siły (nie kierunku!) trendu. Na początek więc rzeczywiście możemy zignorować zielone i czerwone strzałki starające się wywróżyć, w którą stronę pójdzie kurs. Zostaje sam ADX. Główny problem z tą linią polega na tym, iż jest ona podwójnie uśredniona (a nawet potrójnie, jeśli brać pod uwagę, że na początku musimy przecież obliczyć ATR), przez co wartości, o które w końcu chodzi nam najbardziej, są mocno wątpliwe. Ładnie za to pokazuje kierunek zmian. Z przebiegu fali ADX możemy odczytać, czy trend się umacnia, czy słabnie, ale ile wynosi jego rzeczywista, aktualna siła, wcale nie jest takie pewne.
I to właśnie jest pierwsza pułapka dla wszystkich fanów backtestów. „jeżeli ADX > 20, to...” – niestety. To „20” to może być inne 20 dla nagłego wybicia, inne dla trendu powoli umacniającego się, inne dla długiej konsolidacji, a już z pewnością wynosi więcej w wypadku nagłego odbicia, zmiany kierunku trendu. A backtest w końcu pokaże, że ADX jest bezużyteczny. No ale nie miejmy pretensji do głupich komputerów. Tylko do samych siebie.
Jeśli będziemy manipulować okresem ADX (a właściwie DMI), czyli pierwszą liczbą, to automatycznie zmienia się też stopień wygładzenia linii ADX – ponieważ jest on średnią z poprzedniej średniej. Możemy więc uzyskać mniejsze wygładzenie (dokładniejszą wartość) tylko dzięki zmniejszeniu okresu. Jednakże ani nie będziemy odtwarzać taktyki Bienia (chyba nie byłby zadowolony), ani używać łopaty do krojenia chleba – nawet jeśli się da. Kto zmniejsza okres, ten po prostu gra szybciej niż Wilder i dlatego to robi. My poszukujemy teraz czegoś innego. Stopień wygładzenia ADX to drugi współczynnik przy DMI. Proponuję ustawić sobie wykres jakiejś spółki z dwoma ustawieniami DMI jednocześnie: standardowe 14/14 oraz dla przykładu 14/2. Czy widać różnicę? W pierwszym wypadku ADX wskazuje kierunek zmian, ale fałszuje wartości, które mamy za to przy 14/2, z których jednak nijak nie da się przewidzieć tendencji zmian. A co nam jest potrzebne?
Gdyby było tak, że zamierzamy grać na ADX (na DMI), to oczywiście interesuje nas kierunek zmian. „Tak, fajnie, trend się umacnia”. Albo też: „Uwaga, możliwe odwrócenie trendu”. Lub jeszcze inaczej: „Nudy, panie, nic się nie dzieje”. Oczywiście, jeśli ktoś nie wie, jak coś działa, ani do czego służy, to będzie z uporem magicznej „dwudziestki” szukał. Powodzenia. W każdym razie nie da się grać na 14/2. Zmiany kierunku niemal z dnia na dzień, spory rozrzut pomiędzy wartościami, spowodowałyby w końcu wzbogacenie się naszego maklera na prowizjach, a nas samych wcześniej czy później i tak wyrzuciłoby z interesującej nas, z takim trudem poszukiwanej formacji.
My jednak nie uzależniamy od wartości siły trendu swoich decyzji inwestycyjnych w sensie „kup” czy „sprzedaj”. Nie zakładamy sobie, że sprzedamy, gdy trend się odwróci, ani że kupimy, gdy spółka wybije się z konsolidacji. Nam wartość siły trendu jest potrzebna „jedynie” do określenia pewnych proporcji, jak u boksera – czy teraz będziemy bić bardziej prawą, czy lewą ręką, ale NIE czy bić będziemy w ogóle. To czy przechodzimy do ataku czy do obrony, to uzależnimy od innych wskazań. Przyjrzyjmy się więc tym niestandardowym ustawieniom 14/2. Na pierwszy rzut oka zmieniają się one gwałtownie, nierzadko o kilkanaście punktów w trakcie jednej sesji. Za szybko? Niestety nie. Wbrew pozorom za wolno. Prawda jest taka, że nawet jeśli do wartości siły trendu użyjemy wskaźnika, który swoją wartość i kierunek zmienia natychmiastowo, czyli dajmy na to RSI, to i tak czasem będzie za wolno. No ale cóż – taka właśnie propozycja padła i tak staramy się działać.
ADX ma jeszcze jedną wadę, opisaną przeze mnie w poprzednim wpisie traktującym o zagadnieniu wagi trendu, a chodzi o sytuacje odwrócenia trendu. Wskaźnik jest tak skonstruowany, że najpierw musi przejść do trendu bocznego (przy ustawieniach 14/2) lub też utrzymuje jego siłę (14/14), ale za to daje sygnał do działania tak opóźniony, że po prostu niepraktyczny. Oczywiście są na świecie magicy, którzy potrafią się w tym rozeznać (ponoć), ale nasz system niestety na magii nie bazuje. Musimy się przygotować na to, że proporcje naszych pakietów zmieniać się będą dość często, a bardzo ważny niosek, jaki z tego płynie, jest taki, iż zarządzanie wielkości pozycji będzie w systemie miało prawdopodobnie większą wagę niż same sygnały K i S. No ale już na początku zauważyliśmy, że to „dziwny” system.
Zmniejszenie wygładzenia linii ADX powoduje, że mamy większy niż dotychczas rozrzut wartości. Zamiast to, do czego byliśmy przyzwyczajeni, czyli od zera do na przykład 50, co oznaczało bardzo silny trend, często obserwujemy wartości sporo większe: 70 czy 80 to wcale nie jest znów aż taka rzadkość. Musimy wyznaczyć inne poziomy, przy których ponoć zaczyna się trend, a poniżej których obowiązuje horyzont. Proponuję za taką wartość w danym wypadku uznać 30, ale przyznaję, że potrzebne są do tego inne niż moje umiejętności, a i wspomaganie jakimś komputerowym programem by się przydało. Jeśli więc ktoś ma inne propozycje, to zgadzam się na nie automatycznie. Wstępnie i wizualnie proponuję następującą klasyfikację:
ADX 14/2 od 0 do 10 – totalny boczniak, 100% środków zarządzanych na zasadach „horyzontalnych”, 0 w „trendzie”
ADX 14/2 od 10 do 20 – 75% w horyzoncie, 25% w „trendzie”
ADX 14/2 od 20 do 30 – 50% na 50%
ADX 14/2 od 30 do 40 – 25% do 75% w „trendzie”
ADX 14/2 powyżej 40 – 100% trend
To tylko wstępna propozycja i nie wykluczam, iż jest ona nieco zbyt tolerancyjna dla horyzontu. Być może wartość graniczną należy obniżyć z 30 na 25 lub 20. To co podane powyżej, to jedynie wizualizacja pewnego projektu, stylu gry, zasad. Mało tego – pamiętajmy, że i tak będziemy grali na stop-loss (na trail-stop?) – to już ustaliliśmy wcześniej. Inne więc będą w rzeczywistości zasady „wchodzenia w trend”, a inne wychodzenia z niego.
ADX wskazuje siłę trendu, nie używamy go jednak do ustalenia jego kierunku. Zdecydowaliśmy się (na bazie kompromisu doświadczeń Wildera, Bienia i moich) na RVI. Nie będę omawiał długo: to takie uśrednione, wolniejsze RSI, poziom 50 jest granicą dla trendu wzrostowego/spadkowego. No i kubłem zimnej wody dla, używających RSI jako miernika atrakcyjności ceny. Chociaż dla niektórych, dowodów zawsze będzie mało...
Sprawa jest więc prosta: ADX (14/2) = 25 oznacza, że 50% środków mamy na zasadach „follow”, a RVI = 55, czyli trend wzrostowy, więc przynajmniej 50% mamy w akcjach (co się dzieje z pozostałymi 50% przeznaczonymi na boczniak, to odczytamy z innych wskaźników). Drugi przykład: ADX (14/2) = 50 (100% w „follow”), RVI = 35 (trend spadkowy), czyli takiej spółki nie mamy nic a nic, jednej akcji nawet.
I tylko jeden problem pozostaje: w poprzednim odcinku zdecydowaliśmy się używać taktyki uśredniania w górę. Kupno miało być rozłożone na dwie części. Samo RVI nie wystarczy. I tu mam problem, bo nie uważam, aby system złożony z 10 wskaźników mógł dobrze funkcjonować, z drugiej jednak strony słucham sceptycznych głosów na temat przydatności sygnałów K i S z DMI... Mamy trzy możliwości (dotyczące pakietu „trendowego”):
albo dodajemy kolejny wskaźnik (proponuję coś prostego, np. RSI > 30)...
albo dodajemy jeszcze jedną interpretację wskaźników już używanych (np. +DM > -DM lub RVI > 55), jako potwierdzenie sygnału kupna (a właściwie drugi sygnał, przy którym dobieramy)...
albo też po prostu rezygnujemy z kupna na raty, kupujemy zawsze całościowo i sugerujemy się jedynie wskazaniem RVI > 50.
Proszę o propozycje. Osobiście skłaniam się ku drugiej, ale zrobię tak, jak zostanie podane.
| « poprzednia | następna » |
|---|
- Trend to nie wszystko
- Nie igraj z trendem – ale o ssso chodzi?
- Woda mineralna, psia karma i dywergencje
Komentarze
Bo jeśli ma, to możemy sobie nawet zrobić RVI z openów, close, low i high ważone wolumenem i/lub ATR-em. Nie wiedziałem, że interpretacja jest inna. Ale jeśli jest, to czekam na propozycje.
Jak nie wystarczy, to zawsze można jeszcze pobawić się zarówno okresem, jak i dobraną średnią.
Ogólnie, to chodzi o to, żeby znaleźć wskazanie kierunku trendu, a nie kto co na jakim ISPAGu posiada. Musiałbym teraz sprawdzać, co tam na bossie czy innym stooqu jest liczone i w jaki sposób, ale jeśli kryterium doboru wskaźnika, była jego dostępność, powszechność, to ja wątpliwości nie mam.
Aczkolwiek zawsze się dostosuję, nie ma sprawy.
Co oznacza ADX wg Ciebie 14/2. Standardowo w programie możesz podać tylko jedną liczbę np ADX(14). Czy to oznacza że jest liczony z DX jest liczony z MDI 14 i PDI 14 i uśredniany jako ADX poprzez dzielenie na 2. Czy oznacza że DI+ jest z 14 dni a DI- jest z 2 dwóch dni i ADX liczone z DX uśrednionego z 14 dni ?
DX uśredniasz średnią Wildera czy EMA ?
Chciałby podłączyc wykresy aby pokazać różnicę tylko muszę wiedzieć jakie :-)
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.