Tworzymy system (a przynajmniej próbujemy) – cz. I

Analiza techniczna

(6 głosów, średnia ocena 4.83 na 5)

W przedszkolu dwóch chłopców dostało mały zestaw klocków. Jeden z nich od razu rozkłada klocki na podłodze, patrząc jakiego są rodzaju, licząc ile ich jest (jeśli liczyć potrafi), segreguje kolorami (jeśli ma choć cień zmysłu artystycznego) i zastanawia się, co można z nich ułożyć. Drugi nawet nie otwiera paczki. To dziwne dziecko. Często siedzi sam i czasem gada do siebie. Teraz stoi przy oknie i zastanawia się, co chce zbudować. Prosi panią o kredki. Najpierw to narysuje. Dopiero potem przygląda się klockom i myśli, jakich mu brakuje, a jakich ma być może za dużo. Próbuje wymieniać się z pierwszym chłopcem (niestety, to się prawie nigdy nie udaje, pierwszy chłopiec nigdy nie uzna, że coś mu jest niepotrzebne). Teraz drugi buduje.

 

Pierwszy chłopak to oczywiście klasyczny analityk techniczny. Ma świetne rozpoznanie w narzędziach, jakimi dysponuje (w klockach), nikt od niego nie wie lepiej, ile ich jest, nikt nie potrafi lepiej ich opisać. Drugi dzieciak – ten dziwak – czasem nawet nie wie, że z zestawu coś zgubił, pomimo swojej zamkniętej natury jest bałaganiarzem. Używa specyficznych, dziwacznych nazw na różne rodzaje swoich klocków, często wśród nich można znaleźć wzięty nie wiadomo skąd kawałek sznurka, zeschły kwiatek... a mama krzyczy, że nieporządek, a tata się gniewa, że dziecko mu dziwaczeje i nie zna najpopularniejszych nawet nazw i wyrazów.

Ale to właśnie ten drugi jest „twórcą systemów” i tylko on może zbudować coś, co jeszcze nigdy nie powstało. Tylko on wie, o co mu chodzi, czego szuka i czego w związku z tym użyć należy. Gdy czegoś w zestawie brakuje, sam stara się to wymyślić. Zaczyna zawsze od zamysłu, resztę traktując jako narzędzia. Chłopcy „pierwszego rodzaju” (jest ich znakomita większość) w końcu dorabiają się kilkunastu różnych zestawów i jeśli tylko zabawa im się nie znudzi, to ich półka szybko zapełni się odtworzonymi wiernie z instrukcji, ułożonymi modelami, a oni sami będą święcie przekonani o własnej „wiedzy” na temat LEGO, z politowaniem patrząc na zdekompletowany, nieuporządkowany karton dziecka-dziwaka.

Znacie to z rzeczywistości? No to już wiecie, że większość ludzi nie ma absolutnie żadnych predyspozycji do budowania innowacyjnych systemów. Nie mają nawet odpowiedniego zmysłu, który pozwoliłby im zdefiniować słowo „system” czy „budowa”. A prawdziwych twórców (których jest naprawdę niewielu) uważają wręcz za ignorantów, z powodu – w ich mniemaniu – znikomej „wiedzy książkowej”. Tak naprawdę nie mając zielonego pojęcia, że obok „myślenia” od szczegółu do ogółu, istnieje także kierunek odwrotny – od ogółu do szczegółu. Dostępny jedynie prawdziwym kreatorom rzeczywistości, a nie „odtwórcom” i „przekształcicielom” tylko. Polecam w wolnym czasie zapoznanie się z Arystotelesowskim sposobem dochodzenia do prawdy.

Ludzie mający – lub też zamierzający mieć – styczność z analizą techniczną, dzielą się na dwie grupy. Pierwsza z nich próbuje ogarnąć jak najszerszy zakres wiedzy, czytuje i podziwia różnych „fachmanów”, lub też – za naszym przykładem – odwiedza dom pierwszego dzieciaka i zachwyca się jego piękną kolekcją modeli, z uwagą wysłuchując jego opowieści o kolejnych zestawach i rodzajach klocków. Gdyby taka osoba odwiedziła mieszkanie dziecka drugiego, to co najwyżej załamałaby ręce. Druga grupa ludzi, to jeszcze więksi ignoranci. Nie rozumieją nawet tego, iż model z klocków to jedynie pewne odwołanie do rzeczywistości, próba jej opisu, obrazowego przedstawienia. To ci, którzy mówią: „analiza techniczna nie działa, więc po co ją stosować?”, „nie jestem dzieckiem, nie jestem naiwny, by bawić się w LEGO”. A gdy zajmują się jednak giełdą, to wyłącznie ze strony fundamentalnej, starając się znaleźć „dobre firmy”. Nie rozumiejąc potem, czemu cena akcji „takiej dobrej i już taniej spółki” jednak wciąż spada.

Nie to jest jednak najgorsze. Najgorszy jest fakt, iż ludzie W OGÓLE nie rozumieją, czym analiza techniczna jest w istocie. Dotyczy to nawet zawodowych analityków, nawet matematyków. Powtarzają oni bzdury, że AT to próba przewidzenia przyszłości, że to „zbiór zasad”, jakie powinno się stosować, aby wygrać, że (i to twierdzą nawet najlepsi) AT poszukuje pewnych reguł cykliczności, dzięki którym szybciej niż inni odnajdziemy się w trendzie.

Nie, moi kochani. Analiza techniczna nie przewiduje przyszłości – ona tylko opisuje rzeczywistość. To nie jest żaden zbiór zasad w stylu „trend is your friend” – to statystyczne wyliczenie prawdopodobieństwa zysku do ryzyka (i czasem właśnie okazuje się, że jednak „ryzyko” jest za wysokie). Analiza techniczna wreszcie nie poszukuje reguł cykliczności. Tym zajmuje się kabała i inne odmiany czarnej magii. AT to dział matematyki (statystyka), dzięki któremu dowiemy się, czemu inni przegrali, w jakich warunkach się to działo, dzięki któremu – jeśli taki jest nasz cel – uporządkujemy dane, by łatwiej móc sięgnąć do tych, które są nam potrzebne. Nie przewidzi przyszłości, lecz potrafi zdefiniować prawdopodobieństwo różnych zdarzeń (z pełną świadomością tego, iż jednak wszystko jest możliwe). Nie powie nam nawet, „co kupić”. Zdziwieni? Oburzeni? Niestety, prawda boli – to tylko zbiór narzędzi: młotek, śrubokręt i wiertarka. I nawet mając pełny garaż tych narzędzi, domu nie zbudujemy. Bo to polega na czymś innym.

Dopiero po zrozumieniu tego faktu, iż w wypadku analizy technicznej ważniejsze od zapoznania się z różnego typu wskaźnikami jest rozpoznanie różnych stylów i kierunków myślenia, że od różnych taktyk ważniejsze są różne rodzaje ludzi i ich predyspozycji, stało się dla mnie jasne parę rzeczy, które wcześniej dziwiły mnie niezmiernie, na przykład:

Jak to możliwe, że zawodowy analityk nie potrafi obliczyć procentu, jeśli nie ma na kalkulatorze takiej opcji?

Jak to możliwe, że świetny technik potrafi zarabiać, analizując tylko wykres MACD, nie wiedząc nawet, co MACD mierzy?

Jak to możliwe, że profesor matematyki nie widzi żadnej przydatności w stosowaniu AT?

Jak to możliwe, że wspaniały analityk zestawia ze sobą dobre metody, następnie się do nich nie stosując?

Jak to możliwe, że ktoś zna zastosowanie i skuteczność trzydziestu wskaźników, a nie potrafi w sposób spójny zestawić razem choćby tylko dwóch z nich?

Jak to możliwe, że ktoś poświęcił parę lat na wkucie wszystkich formacji japońskich świec, a nie zna – choćby przybliżonej – skuteczności aby jednej?

Jak to możliwe, że zawodowi „twórcy systemów” nie znają takich pojęć, jak „hierarchizacja”, „kwantyfikator”, „cel a metoda”, „dedukcja”, „indukcja”, „strzałka czasu”, „zasada nieoznaczoności”?

Jak to możliwe, że osoba uznana za jeden z największych autorytetów w Polsce z dziedziny AT i komponowania systemów nie ma bladego pojęcia, co oblicza, stosując RSI, a nawet nie wiedząc, że w ogóle coś oblicza?

 

Teraz to rozumiem. No ale ja jestem tym drugim, „dziwnym” dzieckiem – tak więc proszę o wyrozumiałość.

 

ps. Nie wiem, ile odcinków będzie miał ten cykl. Może pięć, może sto pięć – ale mam nadzieję, że przynajmniej już wiadomo, czemu nie wiadomo. I wbrew pozorom mój szacunek do analityków jest duży – ponieważ posiadają oni zdolności, których nie posiadam ja. Szkoda tylko, że ten szacunek rzadko kiedy idzie w drugą stronę, w stronę od analityków do „filozofów” – choćby i domorosłych.

Komentarze  

 
# 2009-01-08 16:28
No wejście jest z przytupem. Ciekawy jestem dalszego ciągu
Odpowiedz
 
 
# 2009-01-08 23:53
Szacunek snake !!! Wrzucone do ulubionych !!! Analiza techniczna + psychologia + ociupinke szczęścia = sukces :-)
Odpowiedz
 
 
# Snake 2009-01-09 00:36
W kolejnych odcinkach tego cyklu będziemy wspólnie z czytelnikami tworzyć system inwestycyjny.
Zawsze będę podawał swoje propozycje, jednak o wiele bardziej wolałbym tworzyć go na bazie propozycji wysuwanych w komentarzach - tak więc na pewno będę ich z niecierpliwością oczekiwał.
We własnej kompetencji pozostawiam jedynie dopilnowanie, aby prace nie zaczynały się od końca, a od tej strony, gdzie tytuł brzmi "START".

Pabla, szczęście jest nieodzowne, jednak nie będziemy tworzyć na bazie "generatora losowego" ;-) Na bieżąco będziemy kontrolować statystycznie nasze postępy i eliminować błędy.

Dapi, sam wiesz, że bez dobrego analityka żaden system nie powstanie, więc na pewno liczymy na pomoc.
Odpowiedz
 
 
# AlicjaS 2009-01-09 00:48
Swietny tekst - bardzo dziekuje. Bo ja juz przezywalam frustracje chcac a nie widzac jak sie zabrac do AT. Moze robia blad, w mysleniu, ale mi AT bardziej kojarzy sie wlasnie z psychologia - jako narzedzie wspomagajace.

Pozdrawiam
Odpowiedz
 
 
# Snake 2009-01-09 01:07
Jeśli na AT popatrzeć jako na statystykę, na narzędzie (do obliczania różnych rzeczy) właśnie, to system czysto "techniczny" będzie mógł w sobie zawierać także czynniki z analizy fundamentalnej, będzie mógł sam na bieżąco kontrolować własną skuteczność, a nawet uwzględniać fazy księżyca, jeśli się na to zdecydujemy. Jeżeli tylko będziemy się trzymać założenia, że zawsze wszystko przekształcimy na "liczbę", to zawsze będzie to system na bazie AT.

Czeka nas mnóstwo pracy.
Odpowiedz
 
 
# 2009-01-09 16:53
Cześć ;-)

Zapowiada się ciekawie.
Jednak nie wydaje mi się, aby jakieś "dziwne dziecko"(;-)) potrafiło zbudować coś całkiem nowego w ramach klasycznej AT. Temat jest eksploatowany od dziesiątek lat, nie ma tu białych plam... Zbudować coś nowego od podstaw jest naprawdę bardzo trudno, a poza tym - aby zarabiać na rynku nie trzeba wymyślać nowych narzędzi, bo wystarczy umiejętnie używać tych, które są ogólnie dostępne.
pozdrawiam
Odpowiedz
 
 
# 2009-01-09 17:24
Jacek,
używając tych, które są powszechnie znane, nie dojdzie nikt ani odrobinę bliżej do Grala niż cała ludność używająca "znane".
Snake`owi chodzi o próbe znalezienia czegos, co pokaze odrobinę wcześniej to, co pokazuje "znane".
Odpowiedz
 
 
# 2009-01-09 17:26
ps.
a to "dziwne dziecko" zasługuje, moim zdaniem, nawet na coś w rodzaju stypendium. Gdyby tak jeszcze nie był oporny na technikę, ech...
Odpowiedz
 
 
# Snake 2009-01-09 17:29
Jacku,
1. A kto powiedział, że zajmujemy się AT w sposób "klasyczny"? Jest dokładnie na odwrót, jeśli już zorientowałeś się z innych artykułów.
2. "Nie ma tu białych plam"... - powiem krótko: nie masz racji. Pod względem matematycznym nie wiemy nawet 10% tego, co wiedzieć powinniśmy.
3. Domyślam się, że potrafisz używać tych narzędzi - to bardzo dobrze, bo ja na przykład mam cały czas z tym ogromne problemy.

Tak sobie kombinuję, że chyba jesteś "analitykiem" i to obytym, więc Twój głos będzie dla nas wszystkich niezwykle istotny. Proszę, abyś - gdy zauważysz jakiś czysto techniczny błąd - wytykał go mi niemiłosiernie. Sztuka budowa systemu to w dużej mierze sztuka eliminowania rzeczy błędnych i szkodliwych. Pozdrawiam.
Odpowiedz
 
 
# Snake 2009-01-09 17:44
Mike,
Nie muszę być "techniczny". Mam Ciebie :-)

ps. Zapewniam, że wszystkie w miarę dobre systemy zostały wymyślone przez różne "dziwne dzieci". A tylko "analitykom" wydaje się, że przyniósł je Mojżesz ze szczytu góry Synaj.
Odpowiedz
 

Dodaj komentarz

Użytkownicy posiadający konto na stronie atinwestor.pl pozbawieni są uciążliwości podawania kodu weryfikacyjnego. Próba podania nazwy użytkownika będącego w bazie danych użytkowników zarejestrowanych przez gościa uniemożliwi publikację komentarza.
Użytkownicy zalogowani mają możliwość włączenia opcji powiadamiania o komentarzach oraz edycji komentarza.

Kod antysapmowy
Odśwież

Źródło danych intraday: bossa.pl, notowania opóźnione o 15 minut.