Ostatnio komentowane
Jak było...jak jest
Wpisany przez Dapi poniedziałek, 01 września 2008 13:13
Tak jestem z wielu osób które zadają sobie pytanie...jak będzie ?
Bessa w całej swojej krasie już nas trochę męczy. Kiedy to się skończy to jest myśl która nurtuje wielu inwestorów. Wszyscy mamy dostęp do wszelkiej maści komentarzy analityków z którymi albo sobie radzimy emocjonalnie albo nie. Wiaterek zadmie i kierunek się zmienia. Nie mnie tutaj osądzać czy to dobrze czy źle. Mnie obojętność pomaga w tym wszystkim jakoś się poruszać. Tym to łatwiejsze że właściwie od lipca nie posiadam żadnych akcji, nie dlatego, że widziałem że to koniec po prostu "strategia" jaką się posługiwałem zaczęła w czerwcu zjadać własny ogon a więc wiedziony zbliżającymi się wakacjami i ogólnym zniechęceniem {bo zyski były coraz mniejsze} dokładnie 1 lipca 2007 roku zrobiłem sobie urlop. Na dzisiaj przyjmuję w uproszczeniu, że miałem szczęście. Nie mnie to osądzać ja mogę się tylko cieszyć.
Blog nie ma za zadanie bieżącego komentowania tego co dzieje się na rynkach. Nie czuje się do tego uprawniony ani uzdolniony. Jednak nawet najprostsze spojrzenie na rynek jest niezbędne i rozwijające.
W tym wpisie spojrzę przez pryzmat rocznego minimum i maksimum które uzyskiwały spółki na określonych poziomach indeksu WIG a właściwie analiza ilości spółek które tym max i min się wykazywały. Tego typu analiza zdecydowanie do mnie dociera ze względu na logikę swych założeń.
Charakterystyka przyjętych założeń:
W swej analizie przeszłości oraz odniesień do teraźniejszości będę posługiwał się w tym przypadku tylko jednym wyznacznikiem: różnica w ilości spółek uzyskujących swoje maksimum z 52 tygodni a ilością spółek uzyskująca swoje minimum z 52 tygodni analizując zachowanie się indeksu warszawskiej giełdy WIG. Nie biorę pod uwagę żadnych innych danych czy to wynikających z rozwoju gospodarki, rynku obligacji czy też walut.
Jak było...2000--2003
Aby złapać jakiś poziom odniesienia najpierw patrzę jak było podczas poprzedniego zakończenia bessy.
Na przedstawionym wykresie zaznaczyłem okres wyhamowania oraz wybicia indeksu w kierunku szczytów w 2007 roku. Pierwsze co widać {bo zaznaczyłem czerwonymi liniami :) } to to iż kolejne dna odbywały się coraz mniejszą szerokością rynku {lub stałą} czyli ładna fachowa dywergencja wskaźnika i kursu -;). Druga rzecz dotyczy samego wykresu indeksu który poprzednią bessę postanowił zakończyć formacją V...ale mu się nie udało. Rynek został zbity jak zwykle w najmniej spodziewanym momencie. I następna rzecz to wybicie na nowe szczyty nastąpiło z formacji trójkąta tez w najmniej spodziewanym momencie. Śmiesznie do bólu...
Teraz trochę o zakończeniu tej przepięknej hossy jakiej byliśmy świadkami przez ostatnie lata. Tutaj widać zdecydowaną i długotrwałą dywergencje pomiędzy wskaźnikiem i wartością indeksu. Rynek poruszał się do góry coraz mniejszą szerokością co odczułem zdecydowanie w swojej wtedy stosowanej strategii.
Jak spojrzymy dalej to zauważymy także dywergencje w ostatnich spadkach. No więc pozostaje stwierdzić, że to już i zaraz czekają nas nowe szczyty.
I tutaj wejdę w intuicję. Dlaczego ? Ano dlatego że cała ta analiza tez jest w swojej logice uznaniowa. Na następnym wykresie po prawej stronie przedstawiam okres roku 2006 z piękną dywergencją po której nastąpił chyba najostrzejszy ruch do góry całej hossy. Nie liczmy na to, że stanie się to czego się domyślamy.
Aby posługiwać się nie tylko intuicją wprowadziłem na wykresy linie maksimum i minimum indeksu z 52 tygodni. A tutaj mogę znowu stwierdzić, że to raczej nie jest ta dywergencja która nas interesuje. Problem został wcześniej przedstawiony tutaj na przykładzie dywergencji RSI. Wspomniane wyżej linie ulegają znaczącemu zbliżeniu oraz wyhamowaniu i dopiero potem następuje właściwe wybicie które wydaje się skuteczne poprzez przebicie przez indeks wartości max z 52 tyg. Żółwie by się ucieszyły...
W wyniku tego prostego wywodu wychodzi na to ze nie tutaj nie nie teraz -:)
Dodatkowo straszy jeszcze formacja V na która rynek się nabrał i trójkąt który zaatakował znienacka.
Podsumowanie:
Jeszcze sobie poczekamy na kolejna hossę i intuicyjnie mogę sądzić że rynek nas ładnie podprowadzi do zakupu i zapewne zbyt wcześnie. Jak to napisał jeden z moich lubianych nicków na jednym z forów internetowych: jeszcze BANDYCI zrobią z nami porządek. { w wolnym przekładzie autora bloga}
Jak zauważyliście mam dystans do tego co tutaj przedstawiłem. Taki sam mam do innych tego typu analiz oczywiście o wiele mądrzejszych i bardziej wiarygodnych przy czytaniu. Przez chwile zastanawiałem się nawet czy nie umieścić wpisu pod tagiem eseistyka giełdowa ale ponieważ zapewne tego rodzaju wpisy będę popełniał co jakiś czas to chciałbym mieć nad nimi kontrolę. Historia zapowiada się ciekawie.
| « poprzednia |
|---|
Newer news items:
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.